| O bezstronności bogatyńskich urzędników |
|
22-07-2010 21:49 Napisany przez Paweł Kamiński
|
Czy wpływowi bogatyńscy urzędnicy zaangażowani w konflikt pomiędzy gminą a Przedsiębiorstwem Energetyki Cieplnej w swoich działaniach kierują się wyłącznie troską o interes mieszkańców, czy również o swój własny? Artur Bohdanowicz, kierownik biura burmistrza Andrzeja Grzmielewicza, podczas sesji poświęconej problemom uciepłownienia Bogatyni wyszedł ze swej dotychczasowej roli. Dotychczas niezwykle rzadko występujący publicznie urzędnik, wcielił się w rolę oskarżyciela, który w półtoragodzinnym wywodzie próbował udowodnić zarządowi PEC nierealizowanie swoich zadań, złą wolę a także złe zarządzanie spółką. W swoim, naszpikowanym specjalistycznymi terminami prawniczymi i cytatami z ustaw, wywodzie Artur Bohdanowicz nawet nie zająknął się o tym, że sam znalazł się w grupie mieszkańców, którym PEC odmówił przyłączenia do swojej sieci. Stało się tak, jak tłumaczy PEC, ze względu na znaczną odległość domu urzędnika od magistrali ciepłowniczej, a co za tym idzie konieczność doprowadzenia rurociągu, którego koszt kilkadziesiąt razy przekraczałby przychody ze sprzedaży ciepła. Z tego powodu zarząd PEC uznał, że taka inwestycja byłaby nierentowna, a koszty jej realizacji obciążyłyby innych klientów spółki. Oczywiście Artur Bohdanowicz jako mieszkaniec gminy ma prawo wystąpić do PEC o przyłączenie i ten fakt nie stanowi żadnej sensacji. Jednak bez względu na to, kto w tym sporze ma rację, warto zadań kilka pytań. Po pierwsze – czy urzędnik, który jest w sporze ze spółką, spełnia kryterium bezstronności w wykonywaniu swoich obowiązków? Po drugie – czy urzędnik, który jest w sporze ze spółką powinien reprezentować burmistrza na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy, a taką funkcję wyznaczył Arturowi Bohdanowiczowi Andrzej Grzmielewicz? Po trzecie – Czy mieszkańcy Bogatyni nie powinni wiedzieć, że Artur Bohdanowicz występując przeciwko PEC walczy również w swojej prywatnej sprawie? Po czwarte – czy konflikt pomiędzy gminą a PEC przybrałby takie rozmiary, gdyby Artur Bohdanowicz i inni bogatyńscy urzędnicy mogli korzystać z ciepła dostarczanego przez tę spółkę? Ciekawostką jest, że obaj panowie stanowią chyba najbardziej wpływowy urzędniczy tandem w bogatyńskim magistracie. We dwóch w całości kontrolują bowiem przepływ informacji pomiędzy najważniejszymi organami gminy – organem wykonawczym czyli burmistrzem oraz uchwałodawczym czyli radą. O ile Artur Bohdanowicz uchodzi za osobę w miarę apolityczną, to Zbigniew Cuber uznawany jest za nieformalnego intelektualnego lidera środowiska związanego z radnym Krzysztofem Gnacym.
Na fot. – wystąpienie Artura Bohdanowicza podczas sesji 16 czerwca 2010 r. |
|
|
|





