
Rozmowa z Arturem Oliaszem, kandydatem SLD na burmistrza Bogatyni
Sojusz Lewicy Demokratycznej oficjalnie wystawił Pana kandydaturę na burmistrza Bogatyni. Dla wielu sympatyków lewicy od początku był Pan faworytem... – Tak, rola faworyta we wszelkiej rywalizacji jest niełatwa. Ale na pewno nasza wspólna praca w zespole programowym – wszystkich osób branych pod uwagę – spowodowała, że przedstawimy mieszkańcom Bogatyni dobrą ofertę na przyszłość. Chcę podziękować Pawłowi Kamińskiemu i Halinie Sadulskiej, bo pomimo rywalizacji udało nam się zachować wysoki poziom dyskusji. Szczególnie Paweł wykazał troskę i wzbudzającą mój szacunek chęć współpracy w nadchodzących wyborach.
Jakby Pan podsumował upływającą kadencję samorządową? – To nie była najlepsza kadencja w historii Bogatyni. Pozytywnie zapamiętamy z niej np. Karbonalia, które moim zdaniem warto kontynuować, chociaż sposób organizacji imprezy i jej koszty mogą budzić wątpliwości. Negatywnych wspomnień jest dość dużo. Uogólniając, należy wskazać paraliżujący brak współpracy rady i burmistrza. Ten impas zamierzam przerwać, bo to leży w interesie bogatynian.
Co w pierwszej kolejności należy Pana zdaniem zmienić? – Z natury jestem człowiekiem nastawionym na współpracę. Łatwo znajduję wspólny język z ludźmi, którzy mają konkretny cel i chcą pracować. A równocześnie potrafię uszanować odmienne poglądy, bo uważam, że nasze wspólne sprawy nie mają ideologii. Jeśli musimy wyremontować drogę, szpital albo szkołę, to należy to zrobić po prostu dobrze, bez oglądania się na to, czy mamy przekonania prawicowe bądź lewicowe. Zadbam również o to, aby stabilny rozwój Bogatyni pozwalał młodym ludziom planować swoją przyszłość tutaj w Bogatyni. Mamy dużo atutów, które należy wykorzystać. Dobre położenie wraz z prawie gotową drogą transgraniczną, dwa duże zakłady pracy, które są nastawione na współpracę z gminą, atrakcyjne tereny dla inwestorów. I co chyba najważniejsze, inwestorzy deklarują chęć tworzenia miejsc pracy w Bogatyni, ale oczekują w zamian tylko jednego – by nikt nie wikłał ich w politykę.
A poziom zadłużenia gminy Bogatynia nie wzbudza u pana niepokoju? – Rzeczywiście niektóre parametry naszego budżetu należy pilnie poprawić. Już kiedyś zmagaliśmy się z podobną sytuacją i wiem jak to zrobić w prawidłowy sposób. Myślę, że w około 20 miesięcy ustabilizujemy nasze gminne finanse. Natomiast chcę zapewnić, że strumień środków na ważne obszary życia społecznego nie będzie ograniczany. Moim zdaniem równie istotną kwestią jest uspokojenie złych nastrojów wśród pracowników szpitala, urzędu, spółek, jednostek oświatowych i innych podmiotów gminnych. Ludzie muszą wiedzieć jaką mają przed sobą przyszłość i chcą być stroną dyskutującą o tej przyszłości. Nie może być przyzwolenia na powtarzające się praktyki grożenia zwolnieniem z pracy ludzi, którzy mają swoje, krytyczne zdanie o trzymających władzę.
Dziękuję za rozmowę.
|