| Rodzice są zbulwersowani |
|
16-06-2010 22:53 Napisany przez Paweł Kamiński
|
Rodzice uczniów szkoły w Porajowie napisali list do burmistrza z apelem o jak najszybsze powołanie na dyrektora placówki Anety Zwolińskiej-Tyrek, która ponad miesiąc temu wygrała konkurs na to stanowisko. Pod listem zebrali 240 podpisów. Chociaż za kilka dni rozpoczną się wakacje, nadal nie wiadomo, kto pokieruje szkołą w Porajowie. Mimo, że konkurs na dyrektora odbył się tam na początku maja, to burmistrz Bogatyni Andrzej Grzmielewicz do tej pory nie powierzył stanowiska zwyciężczyni konkursu. Jak już informowaliśmy, w gminie w tym samym czasie odbyły się trzy konkursy na dyrektorów gminnych szkół. W dwóch z nich – w Szkole Podstawowej nr 1 oraz Szkole w Opolnie Zdroju konkursy wygrały dotychczasowe dyrektorki. W trzeciej placówce – Zespole Szkoły Podstawowej i Gimnazjum w Porajowie zwyciężyła pełniąca obowiązki dyrektora Aneta Tyrek-Zwolińska. Kieruje ona szkołą od lutego, tj. od czasu, gdy jej poprzednik Mariusz Tureniec został starostą zgorzeleckim. Mimo że Aneta Tyrek-Zwolińska konkurs wygrała, to burmistrz Andrzej Grzmielewicz do tej pory nie powierzył jej stanowiska. Ta sytuacja zaniepokoiła pracowników szkoły a także rodziców dzieci uczęszczających do tej placówki. Nieoficjalnie rodzice wypowiadają się znacznie bardziej dosadnie na temat sytuacji w Porajowie. Nieoficjalnie wiadomo, że burmistrz zamierza unieważnić konkurs. Niewykluczone, że w takiej sytuacji sprawa trafi do sądu. Może to tylko teoria spiskowa, ale w Porajowie i okolicach można tego usłyszeć plotkę mówiącą o tym, że Andrzej Grzmielewicz zamierza doprowadzić do objęcia władzy w szkole przez swojego zaufanego człowieka, który nie wygrał konkursu, po to, aby po przegranych wyborach powrócić do szkoły i objąć stanowisko zastępcy dyrektora. Jeżeli Andrzej Grzmielewicz ma w sprawie Porajowa czyste intencje i leży mu na sercu dobro szkoły, to moim zdaniem powinien jak najszybciej powołać dyrektorkę i uciąć wszelkie tego typu spekulacje. Jeżeli są jednak jakiekolwiek powody, dla których miałby unieważnić konkurs, to niech powie głośno jakie? Na razie swoim zachowaniem doprowadził do sytuacji, w której ma przeciwko sobie niemal wszystkich nauczycieli i pracowników, a teraz jeszcze większość rodziców. Co charakterystyczne, że argumenty w dyskusji dobierane są w zależności od sytuacji. Dziś mówi, że będzie musiał unieważnić konkurs, chociaż Aneta Tyrek-Zwolińska wygrała zdecydowaną większością głosów. Gdy trzy lata temu konkurs na dyrektora wygrał – jednym głosem – Mariusz Tureniec, nauczyciele chcieli unieważnienia konkursu, bo jak twierdzili próbowano wpływać na członków komisji, sugerując kto powinien go wygrać. Wówczas Andrzej Grzmielewicz nie widział powodu do unieważnienia konkursu. Twierdził, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem i wygrał najlepszy kandydat. Przekonywał, że gdyby unieważnił konkurs, to złamałbym przepisy, a zwycięzca konkursu miałby prawo wystąpić do sądu. Dlaczego więc w sprawie Anety Tyrek-Zwolińskiej ma inne zdanie? Dodam, że to nie jedyny przykład relatywizmu moralnego Andrzeja Grzmielewicza i wybiórczego doboru argumentów. Wczoraj wśród zarzutów wobec prezesa Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej użył i tego, że prezes nie jest mieszkańcem Bogatyni (mieszka w Zgorzelcu). Ciekawe, że nie przeszkadza mu ta wada w przypadku dyrektora szpitala, który mieszka aż w Lwówku... |
|
Komentarze (3)
|
|
|
|




