| Sesja jak wiec, czyli burmistrz kontra PEC |
|
16-06-2010 12:54 Napisany przez Paweł Kamiński
|
Sesja na poświęcona problemom uciepłownienia Bogatyni nie przyniosła żadnych rozstrzygnięć. Była wymiana argumentów prawnych i ekonomicznych pomiędzy gminą a Przedsiębiorstwem Energetyki Cielnej oraz wzajemne oskarżenia pomiędzy burmistrzem a prezesem spółki. Przeczytaj artykuł i obejrzyj obszerną relację video. Sesja została zwołana z inicjatywy burmistrza Bogatyni Andrzeja Grzmielewicza. Gmina jest bowiem w konflikcie z Przedsiębiorstwem Energetyki Cieplnej. Sprawa dotyczy m. in. inwestycji, które chce realizować gmina m. in. w rejonie ul. Dymitrowa i Krakowskie. PEC twierdzi, że inwestycja nie będzie rentowna i przyniesie spółce straty. W imieniu gminy jak pierwszy głos zabrał Artur Bohdanowicz, kierownik biura burmistrza, który przez półtorej godziny (!) objaśniał rolę gminy w zakresie dostarczania ciepła, uwarunkowania prawne działalności przedsiębiorstwa energetycznego, warunki przyłączania odbiorców oraz wskaźniki efektywności ekonomicznej inwestycji. Długością swojego wystąpienia cześć radnych doprowadził do ziewania, a niektórych zmusił do wyjścia. Artur Bohdanowicz skupił się głównie na dowiedzeniu, że uciepłownienie i związane z tym inwestycje nie są zadaniem gminy, a PEC jako podmiot do tego powołany nie wypełnia swoich zadań. Ujawnił też, że PEC zanotował za ubiegły rok aż 1,7 mln zł straty, a majątek spółki od kilku lat maleje. W trakcie sesji Bohdanowicz mówił też, że układ między gminą a PEC-em jest „chory”, a zarządowi PEC-u zasugerował prowadzenie tzw. kreatywnej księgowości. Prezes Marek Berner bronił się dowodząc m. in., że przychody ze sprzedaży ciepła do niektórych odbiorców będą niższe nawet od podatku od budowli, jaki trzeba będzie odprowadzić za doprowadzone do nich rurociągi. Mimo wielu racjonalnych argumentów, które padły z obu stron oraz pozorów merytorycznej dyskusji atmosfera sesji przypominała więc wyborczy i nagonkę na prezesa PEC-u. Podobnie jak np. podczas styczniowej sesji budżetowej dochodziło do zakrzykiwania prezesa przez garstkę zgromadzonej publiczności, która jednocześnie owacyjnie reagowała na wypowiedzi burmistrza. Jak podsumowała posiedzenie radna Krystyna Dudziak-Piwowarska, mieszkańcy zainteresowani przyłączeniem do sieci ciepłowniczej nie dowiedzieli się niczego nowego. Andrzej Grzmielewicz: To jest bardzo dziwna spółka.
Andrzej Lipko: Co możemy jeszcze zrobić, żeby PEC był zadowolony?
Andrzej Grzmielewicz: Oczekuję od spółki ciepłowniczej, żeby nie tylko drenowała budżet gminy, ale wychodziła z inicjatywą inwestycji uciepłownienia miasta.
Marek Berner: Strata musiałaby zostać doliczona do taryfy i obciążyłaby w konsekwencji wszystkich odbiorców.
Marek Berner: Zarzucanie prowadzenia kreatywnej księgowości traktuję to jako obrazę i policzek.
Marek Berner: Wprowadzenie aportów do spółki spowoduje wzrost cen ciepła.
Marek Berner: Pan burmistrz po raz kolejny posługuje się nieprawdą.
Krystyna Dudziak-Piwowarska: Mieszkańcy nic się dzisiaj nie dowiedzieli.
|
|
Komentarze (2)
|
|
|
|





